Jako, że nie było mnie w Krakowie cały weekend, sobotnio – niedzielne wydarzenia oglądałam na ekranie telewizora. Okazało się, że Europa zachodnia i USA mają nas gdzieś. Angela Merkel mogła dotrzeć do Krakowa helikopterem, jak zrobił to prezydent Niemiec. Prezydent Micheil Saakaszwili złożył jedynie kondolencje na ręce rodziny, premiera i Marszałka Sejmu, gdyż ze względu na podróż odbytą mocno okrężną drogą przez Portugalię, Włochy, Bułgarię i Rumunię nie zdążył na samą ceremonię (a leciał z Waszyngtonu). Podobał się gest biskupa z Kamerunu podczas składania kondolencji córce pary prezydenckiej i Jarosławowi Kaczyńskiemu – zauważył obecność wnuczki państwa Kaczyńskich. Dopiero po nim inni starali się choćby pogłaskać po głowie. Z Ukrainy przybyli prezydent, premier oraz Julia Tymoszenko.
Z sobotnich uroczystości w Warszawie do całej sytuacji najbardziej pasował fragment przemówienia premiera Donalda Tuska o Ryszardzie Kaczorowskim, ostatnim prezydencie RP na uchodźstwie, i Natalii Januszko, stewardessy i najmłodszej osoby na pokładzie. Wcześniej wszyscy bardzo mocno skupiali się na parze prezydenckiej, co jest zrozumiałe, bo byli najważniejsi. Jednak każda z ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku zasługuje na taki sam szacunek i pamięć.
Chciałabym pogratulować prezydentowi Jackowi Majchrowskiego i jego współpracownikom bardzo dobrej organizacji. Kraków jako miasto, które odwiedzał papież Jan Paweł II podczas prawie każdej swojej pielgrzymki do ojczyzny, ma przygotowane odpowiednie procedury sprawdzone w praktyce na przykład podczas innego wielkiego pogrzebu – noblisty Czesława Miłosza w sierpniu 2004 roku.
Wasz Lis Książkowy

