Czytając Lolitę gdzie indziej niż w Teheranie

Minął kolejny tydzień. Przemordowałam się przez pierwszy rozdział książki Azar Nafisi Czytając Lolitę w Teheranie i dalej już nie mogłam. Ten fragment był bardziej o tęsknocie autorki za posadą wykładowcy literatury angielskiej na Uniwersytecie Teherańskim niż o samych odczuciach jej byłych studentek na temat Lolity Nabokova. Żadne ze stwierdzeń na temat samego utworu rosyjskiego pisarza mnie nie zaskoczyło.

Druga książka była już o niebo lepsza. Bogowie przeklęci Tomasza Bochińskiego to książka o grabarzach. W opowieści pojawiają się znani z innej książki Bochińskiego – Wyjątkowo wrednej ceremonii – Elizabediath Monck wraz z kolegami grabarzami.Tym razem Monck musi uratować Ocaloną Krainę przed tragicznymi skutkami spisku przeciwko księżnej, w związku z którymi giną mistrzowie grabarscy. Z finansową pomocą księżnej i organizacyjnym wsparciem kolegów – maga/medikusa/hieny cmentarnej Mattheusa Dalamberta i Mirro Radecka – Monck powołuje do życia SGGW. Szkołę Główną Grabarstwa Wyzwolonego kształcącą nowe grabarskie kadry na potrzeby księstwa Gadrin i nie tylko. Wszystkich – mistrzów, czeladników i uczniów – czeka udział w wielkiej bitwie, gdzie grabarze odegrają wielką rolę walcząc szpadlami, ogniem i odprawianiem ceremonii pogrzebowych.

A teraz coś z zupełnie innej beczki. W piątek byłam na pokazie dokumentalnego filmu Dzieci z dekretu. Całość trwała niewiele ponad godzinę. Film średni i poskładany z wypowiedzi kobiet znanych w Rumunii ery komunizmu (piosenkarek, prezenterek telewizyjnych, modelek), lekarzy, byłych milicjantów, a także kobiety, która w sumie spędziła 12 lat w więzieniu za nielegalne usuwanie ciąży. Brakowało tylko klamry zamykającej cały film.

Jeszcze wczoraj poprawiałam jakieś dziewczynie/kobiecie zdania z angielskiego. Po 4 czy 5 pierwszych powiedziałam jej, żeby przestała używać tłumacza internetowego, bo one są dobre do 60% pojedynczych słów, a do zdań to w ogóle zapomnij. Ona na to, że korzysta ze słownika takiego zwykłego. Jak dobrnęłyśmy w okolicę dziewiątego zdania, to napisałam jej, żeby poprawiła gramatykę, bo polskie zdanie Rzeczownik to wyraz, który odnosi się do osoby lub rzeczy przetłumaczyła jako Noun is word , which touch to people oder object, a zdanie Nie lubię morza, więc na wakacje zawsze jeżdżę w góry jako I not like sea, so I drive always to mountains on holidays. Myślałam, że mnie skręci, ale jestem już skrzywiona przez ponad 15 lat nauki angielskiego.

Wasz Lis Książkowy

PS. Lecę robić może jakieś ćwiczenia z niemieckiego.

Reklamy
Published in: on 7 marca 2010 at 10:16  2 Komentarze  
Tags: , , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://lisksiazkowy.wordpress.com/2010/03/07/czytajac-lolite-gdzie-indziej-niz-w-teheranie/trackback/

RSS feed for comments on this post.

2 KomentarzeDodaj komentarz

  1. „Czytając Lolitę w Teheranie” przeczytałam w grudniu. Polowałam na tę książkę długo, ale mimo początkowego entuzjazmu rozczarowała mnie. Słowotok autorki był chwilowo nieznośny, irytowały mnie też wstawki patetyczno-egzaltowane.
    Miłej niedzieli.

    • Mnie też irytowała egzaltacja właściwa dziewiętnastowiecznej panience, a nie nauczycielowi akademickiemu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: