Czas pędzi jak szalony

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu, a tyle się działo. 13 czerwca bałam na koncercie Bryana Adamsa w Rybniku. Koncert był wspaniały. Znalazłam się pod samą sceną. Dziękuję Agnieszce za transport do Rybnika i z powrotem. 30 czerwca byłam na transmisji Wiśniowego sadu Czechowa z National Theatre w Londynie z Zoë Wanamaker w roli Lubow Raniewskiej. Też wspaniałe wydarzenie – nawet w kwestii zobaczenia aktorki kojarzonej w Polsce głównie z serialem komediowym Moja rodzinka i epizodu w ekranizacji pierwszej części przygód Harry’ego Pottera.

W kwestiach książkowych też się działo. Dorwałam dwie książki o detektywie Froście – Frost at Christmas i A killing frost. Fanką trochę zapuszczonego detektywa z długim szalikiem wlokącym sie po ziemi (w wersji zimowej) zostałam po obejrzeniu serialu Yorkshire Television z Davidem Jasonem w roli głównej – znanym z serialu Tylko głupcy i konie. W pierwszej policjant, którego dosyć średnio interesują procedury i wypełnianie papierków, musi odnależć Tracey Uphill – ośmiolatkę, która zaginęła po wyjściu ze szkółki niedzielnej. Oprócz spraw do rozwiązania dostaje jeszcze na partnera krewnego swojego szefa, Clive’a Barnarda. W drugiej książce nakłada się kilka spraw – mężczyzna twierdzący, że poćwratował swoją żonę, lokalny supermarket zgłosił zatrute mięso, wielokrotny gwałciciel jest na wolności i w lesie koło Denton odnaleziono ludzką stopę. Jakby tego wszystkiego było mało, zgłoszono zaginięcie dwóch dziewczynek, a szef chce przenieść Frosta do innej jednostki dla poprawienia wizerunku własnej. Przeczytałam też podwójny życiorys Heleny Rubinstein i Elizabeth Arden – Barwy wojenne.

Lato zrobiło się też kinowe. Po raz kolejny obejrzałam Annie Hall Woody’ego Allena, Slumdoga i Tajne przez poufne. Wreszcie miałąm też okazję zobaczyć Wielką ciszę Philipa Gröninga. Film przedstawia życie w Wielkiej Kartuzji, główbym klasztorze kartuzów we Francji i klasztorze macierzystym wszystkich kartuzów na świecie. Reżyser dopiero po kilkunastu latach od pierwszego spotkania dostał pozwolenie na nakręcenie filmu dokumentalnego o zakonie. Zobaczyłam też film o muzyce brazylijskiej – Brasileirinho. Muzyka słońca. Film jest zrobiony w konwencji podobnej do Cafe de los maestros – pokazuje spotkanie muzyków grających choro różniących się wiekiem i doświadczeniem.

Wasz spóźniony Lis Książkowy

Advertisements
Published in: on 16 lipca 2011 at 21:47  2 komentarze  

The URI to TrackBack this entry is: https://lisksiazkowy.wordpress.com/2011/07/16/czas-pedzi-jak-szalony/trackback/

RSS feed for comments on this post.

2 komentarzeDodaj komentarz

  1. „Annie Hall” cudowna, prawda? Domyślam się, że obejrzałaś ją w ramach letniego kinobrania czy jak tam się zowie ta akcja Kina pod Baranami. Ja w „Annie Hall” obejrzałam w ubiegłym roku po raz pierwszy i przyznaję, że była to miłość od pierwszego wejrzenia czy może raczej obejrzenia 😉

    • Tak, w ramach letniego kinobrania w kinie Pod Baranami. Film ma ten klasyczny ironiczny humor Woody’ego Allena, który świetnie nabija się z przeintelekulizowanego środowiska i postawy części Żydów.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: