Minęła sobota na Targach Książki

Za dużo ludzi. Jak dobrnęłam na Centralną i zobaczyłam kolejkę, to myślałam, że mam zwidy. Szczęśliwie miałam zaproszenie z wydawnictwa Biały Kruk. Za mały wybór książek na stoiskach niektórych wydawnictw. Szłam z nastawieniem, że może kupię jakąś książkę, ale nic mnie nie zachwyciło. Zdobyłam za to podpis Jacka Komudy.Władysław Bartoszewski jest chyba niezniszczalny.

Wczoraj odbyło się również spotkanie blogerów książkowych. Czułam się trochę dziwnie, bo wszyscy się znali i opowiadali, z jakich to wydawnictw dostają książki do czytania. W pewnym momencie porobiły się grupki i grupeczki – miałam poczucie wyrzucenia poza nawias spotkania i chciałam uciekać.

Dzisiaj będzie bardziej kinowo niż książkowo. Idę zobaczyć Niebezpieczną metodę z Viggo Mortensenem, Michaelem Fassenbenderem i Keirą Knightley. A jutro Służące.

Wasz Lis Książkowy

Reklamy
Published in: on 6 listopada 2011 at 08:19  13 komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://lisksiazkowy.wordpress.com/2011/11/06/minela-sobota-na-targach-ksiazki/trackback/

RSS feed for comments on this post.

13 komentarzyDodaj komentarz

  1. W Krakowie nie byłam, ale w Katowicach i trochę się rozczarowałam. Mało wydawnictw, w sumie obeszłam dwa razy wszystkie stoiska co zajęło mi ledwie godzinę.

  2. Nie mogłam być w Katowicach, ponieważ miałam już inne plany, które bardzo ciężko byłoby odwołać.

  3. Na „Służących” się nie zawiodłam i bardzo polecam. Mam nadzieję, że i Tobie się spodoba :).

    • Zobaczymy jutro. Dzisiaj będę oceniać Mortensena.

  4. Lisie, ale to zawsze tak bywa – następnym razem będzie lepiej, a do grupek trzeba się wpychać 😛

    Pozdrawiam i do zobaczenia za rok! Może wtedy już też będziesz się nam chwalić z kim to nie współpracujesz 😀

    • Mam takie doświadczenia, ze jak się próbowałam, to mnie wypychano. Poza tym takie zachowanie strasznie mnie zniechęca. Zresztą jak parę razy zniknęłam w takich sytuacjach, to się później dowiadywałam, że moja nieobecność została zauważona pod koniec spotkania.

      • Bo jesteś cichą myszką jak ja – gdyby nie to, że przyszłam z Leną i Duśką pewnie byłoby tak samo… za rok będzie lepiej bo już będziesz kogoś znać. Nie można się zniechęcać 🙂 A jak nie dają dojść do słowa, to można chociaż posłuchać i się pośmiać z mędrców 😀

  5. A ja mam zupełnie inne wrażenia niż Ty 🙂 Co prawda znałam tylko dwie osoby, ale odbieram to jako sytuację na plus, bo miałam okazję poznać nowe. Co do grupek… nie polemizuję: więcej rozmawiałam z Kasią i Edith, które siedziały obok mnie, niż na przykład z Agnieszką Taterą, która usiadła na drugim końcu stołu – nie chciałam wrzeszczeć. Gadałyśmy o blogach, wydawnictwach, książkach itd.? A o czym innym miałyśmy rozmawiać :)? Soulmate – pozdrowienia 🙂

    • Brakowało mi gadania o zwykłych książkach, a nie o nowościach otrzymanych od wydawnictw. Czułam się jak uboga krewna słysząc, czego kto nie dostał z jakiego wydawnictwa.

      • Nawiązując do tego, co napisała Kinga – przecież mogłaś sama rozpocząć taką rozmowę 🙂

  6. Przepraszam, ale „muszę bo się uduszę”. Czytam Twoją opinię i wydaje mi się, że byłyśmy na dwóch różnych spotkaniach blogerów. Rozumiem, że nie współpracujesz z wydawnictwami? Wyobraź sobie, ja też. A mimo to nie mogę się z Tobą zgodzić, bo dziewczyny wątek współpracy „ogarnęły” w kilku zdaniach. A przysłuchiwanie się rozmowie o plusach i minusach współpracy z wydawnictwem X czy Y akurat dla mnie były cenną wskazówką „na przyszłość”.
    I druga sprawa – poza pojedynczymi osobami, nie znaliśmy się nawzajem. Wiesz w czym rzecz? My się nawzajem podczytujemy. Jakbym chciała iść na spotkanie w ciemno i nieznane, zalogowałabym się na czaterii w Interii. Regularnie odwiedzam blogi większości osób, czytam i komentuję, wiem, gdzie Enga była na wakacjach, jak ma na imię synek Anek7 i co studiuje Lena. Było mi łatwiej znaleźć z nimi wspólny język? Na pewno. Ale nie wyolbrzymiajmy. Ja nie miałam problemu aby przesiąść się na drugi koniec stołu i rozpocząć rozmowę z mniej znaną koleżanką.
    Czasem warto się przystopować i zastanowić się, czy to spotkanie było nieudolne czy może problem tkwi w nas samych?
    z pozdrowieniami
    po prostu Kinga

  7. Dopiero dzisiaj tu trafiłam:)

    Tak samo jak Ty WSZYSTKICH widziałam na żywo po raz pierwszy w życiu…
    Ale rację ma Kinga – coś o niektórych wiedziałam, bo ich czytam mniej lub bardziej regularnie.

    Mam nadzieję, że mimo wszystko jeszcze się spotkamy:)

    • Napisałam na blogu to, jak się czułam na spotkaniu. Jak później jeszcze wróciłam po siatkę, to miałam wrażenie, że równie dobrze mogło mnie w ogóle nie być na spotkaniu. Poza tym wszyscy komentują jeden post, a reszta może się schować.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: