Upały, upały

Zagapiłam się tym razem strasznie. Jest początek lipca, a widzę, że ostatni wpis jest sprzed dwóch i pół miesiąca. Gdzieś po drodze był kolejny Krakowski Festiwal Filmowy, urlop oraz kilka odrębnych wyjść teatralno – kinowych.

W końcu obejrzałam film pod tytułem Pan Ibrahim i kwiaty Koranu, adaptację książki Erica-Emmanuella Schmitta. Miałam go obejrzeć jeszcze w 2004 roku w ramach V Filmostrady, ale skończyło się wtedy tylko na obejrzeniu Domu wariatów Konczałowskiego z Bryanem Adamsem. Cały film opisuje dorastanie szesnastoletniego żydowskiego chłopca, Momo (Mojżesza). Matka zostawiła go w dzieciństwie, a ojciec niespecjalnie się nim interesuje (prawiąc jednak ciągle o nieznanym starszym bracie Momo, który przykładał się do nauki) i na koniec go opuszcza i popełnia samobójstwo. Momo zaprzyjaźnia się z właścicielem sklepiku, gdzie zawsze robi zakupy, panem Ibrahimem. Ten, przyłapując Momo na kradzieży, zamiast kary udziela mu lekcji w kwestii nowych wartości. Gdy po kilkunastu latach matka Momo  wraca do Paryża, zastaje Momo samego w domu (ojciec już nie żyje, a Momo wyprzedał znaczną część książek), nie poznaje chłopca i Momo wmawia jej, że jego imię to zdrobnienie od Mohameda. Momo i Ibrahim jadą do Anatolii, rodzinnych stron Ibrahima. Jednak Ibrahim ulega wypadkowi i umiera w Turcji. Momo wraca sam do Paryża i przejmuje sklepik Ibrahima.

Hasło: Nie żałuj czasu na przyjaźń

Hotel Marigold – grupa brytyjskich emerytów wyjeżdża do Indii na wakacje. Wśród szóstki są najróżniejsze typy:

– wdowa, która po śmierci męża dowiaduje się o długach;

– emerytowany sędzia wracający do kraju, gdzie spędził dzieciństwo i młodość oraz przeżył pierwszą miłość;

– kobieta, która całe życie prowadziła komuś dom, a na koniec została wyrzucona z pracy ze względu na wiek i musi przejść operację biodra (w Indiach są mniejsze koszty) i czuje szczerą niechęć do Hindusów;

– mężczyzna i kobieta, którzy szukają bogatych partnerów w Indiach;

– para, która zainwestowała pieniądze z jego polisy emerytalnej w podróż, ale ona jest zrzędliwa i uwielbia ludzi na stanowiskach.

Hotel na miejscu okazuje się niezupełnie luksusowy, ale właściciel się stara. Wszyscy jakoś próbują się odnaleźć w mało sprzyjających warunków. Evelyn (wdowa z długami – świetna Judy Dench) podejmuje pracę w call center jako konsultantka szkoląca odbierających telefonów, jak się mając odnosić do starszych rozmówców. Graham odnajduje swojego ukochanego sprzed lat, ale niedługo potem umiera na serce. Muriel w końcu zaczyna pomagać roztrzepanemu Sonny’emu prowadzić hotel. Norman i Madge odnajdują partnerów. Jean wyjeżdża zostawiając swojego męża, Douglasa, na miejscu. Bardzo dobry film.

Po raz drugi pojechałam do Wiednia. Poprzednim razem byłam dwa lata temu i miasto niewiele się zmieniło. Tym razem zdołałam obejrzeć lipicany (wycieczka po stajniach i poranne ćwiczenia) . Konie są wspaniałe. Tylko w czasie wycieczki w samych stajniach nie wolno robić zdjęć koniom i dotykać zwierząt. Przewodnicy bardzo tego pilnują. Poszłam w końcu do Muzeum Historii Naturalnej przy placu Marii Teresy z mnóstwem minerałów, szkieletów i wypchanych modeli na czele z ruchomym modelem dinozaura naturalnej wielkości. Jeden dzień spędziłam na tzw. kulinarnym zwiedzaniu. Stwierdziłam, że czasami nie warto przeliczać bez przerwy euro na złotówki – choćby ze względu na inne koszty życia. Poszłam na kawę, kiełbaski i gulasz fiakra. Oczywiście zaliczyłam również zjedzenie tortu Sachera w hotelu Sacher. Mniam.

Natomiast Praga mnie trochę rozczarowała. Mnóstwo ludzi na Euro i mnóstwo badziewnych pamiątek w każdym miejscu. Jakoś w Wiedniu czy Krakowie, a nawet w Wilnie, które na razie jest głównie pielgrzymkowe ze względu na Ostrą Bramę, turyści rozłażą się po „mieście”. W Wilnie, które ma jeszcze przed sobą sporo w kwestii rozwoju ruchu turystycznego, pamiątki są nawet fajne. Nawet chusty w okolicach cerkwi i koszulki w sklepiku przy Uniwersytecie.

Wasz Lis Książkowy

Reklamy
Published in: on 8 lipca 2012 at 19:42  Comments (1)  

The URI to TrackBack this entry is: https://lisksiazkowy.wordpress.com/2012/07/08/upaly-upaly/trackback/

RSS feed for comments on this post.

One CommentDodaj komentarz

  1. Czytam tak sobie Twojego bloga i dziękuję Ci za wpis
    oraz zapraszam także do moich recenzji książek na stronę
    http://dodeski.pl

    Gorąco polecam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: