Letni Festiwal Komedii

Czas zasuwa jak szalony. Dzisiaj setna rocznica urodzin Julii Child, kobiety, która pokazała Amerykanom inną kuchnię niż ich własna. Bardzo podobała mi się jej autobiografia napisana z pomocą wnuka siostry. Jeszcze raz kajam się za takie wielkie opóźnienia w pisaniu. Od 1 sierpnia chodzę na Letni Festiwal Komedii w Teatrze Bagatela. Najpierw byłam na Wieczorze kawalerskim, spektaklu o człowieku, który ma hajtnąć się z jędzą, ale noc przed ślubem spędza – nieświadomie z powodu ilości wypitego alkoholu – z najnowszą dziewczyną swojego drużby w apartamencie dla nowożeńców. Komedia pomyłek i szalonych sytuacji „Jak pozbyć się dziewczyny z pokoju, do którego zaraz wejdzie twoja przyszła żona”.

Seks nocy letniej był niezły – jedna para małżeńska, jedna para mająca się pobrać i jedna niesformalizowana para. Cała szóstka spędza ze sobą czas przed ceremonią drugiej pary. Wychodzą na jaw różne sekrety z przeszłości i nawiązują się nowe romanse.

Boeing, Boeing czyli odlotowe narzeczone – czyli jak skoordynować trzy narzeczone stewardessy z trzech linii lotniczych i co się stanie, jak rozkład lotów, awarie i przeniesienia wpływają na tą koordynację. I po co w tym wszystkim jest potrzebna dobra gosposia?

Kochankowie nie z tej ziemi – do domu tragicznie zmarłego poczytnego pisarza i jego żony wprowadza się młode małżeństwo (on jest pisarzem, ona nie pracuje). Duchy pisarza i jego żony dzięki mocy od anioła stróża mają pomóc zażegnać kryzys w związku żywych i zmienić przyszłość.

Czekają mnie jeszcze dwa spektakle: Szalone nożyczki i Mayday. Podobno pierwszy bardzo zależy od postawy publiczności, a drugiego nie mogę się doczekać, bo widziałam kontynuację – Mayday 2.Czasami warto przyinwestować w karnet i dokulturalnić gdzieś indziej niż w galerii handlowej.

Wasz Lis Książkowy

Reklamy
Published in: on 15 sierpnia 2012 at 11:07  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

Upały, upały

Zagapiłam się tym razem strasznie. Jest początek lipca, a widzę, że ostatni wpis jest sprzed dwóch i pół miesiąca. Gdzieś po drodze był kolejny Krakowski Festiwal Filmowy, urlop oraz kilka odrębnych wyjść teatralno – kinowych.

W końcu obejrzałam film pod tytułem Pan Ibrahim i kwiaty Koranu, adaptację książki Erica-Emmanuella Schmitta. Miałam go obejrzeć jeszcze w 2004 roku w ramach V Filmostrady, ale skończyło się wtedy tylko na obejrzeniu Domu wariatów Konczałowskiego z Bryanem Adamsem. Cały film opisuje dorastanie szesnastoletniego żydowskiego chłopca, Momo (Mojżesza). Matka zostawiła go w dzieciństwie, a ojciec niespecjalnie się nim interesuje (prawiąc jednak ciągle o nieznanym starszym bracie Momo, który przykładał się do nauki) i na koniec go opuszcza i popełnia samobójstwo. Momo zaprzyjaźnia się z właścicielem sklepiku, gdzie zawsze robi zakupy, panem Ibrahimem. Ten, przyłapując Momo na kradzieży, zamiast kary udziela mu lekcji w kwestii nowych wartości. Gdy po kilkunastu latach matka Momo  wraca do Paryża, zastaje Momo samego w domu (ojciec już nie żyje, a Momo wyprzedał znaczną część książek), nie poznaje chłopca i Momo wmawia jej, że jego imię to zdrobnienie od Mohameda. Momo i Ibrahim jadą do Anatolii, rodzinnych stron Ibrahima. Jednak Ibrahim ulega wypadkowi i umiera w Turcji. Momo wraca sam do Paryża i przejmuje sklepik Ibrahima.

Hasło: Nie żałuj czasu na przyjaźń

Hotel Marigold – grupa brytyjskich emerytów wyjeżdża do Indii na wakacje. Wśród szóstki są najróżniejsze typy:

– wdowa, która po śmierci męża dowiaduje się o długach;

– emerytowany sędzia wracający do kraju, gdzie spędził dzieciństwo i młodość oraz przeżył pierwszą miłość;

– kobieta, która całe życie prowadziła komuś dom, a na koniec została wyrzucona z pracy ze względu na wiek i musi przejść operację biodra (w Indiach są mniejsze koszty) i czuje szczerą niechęć do Hindusów;

– mężczyzna i kobieta, którzy szukają bogatych partnerów w Indiach;

– para, która zainwestowała pieniądze z jego polisy emerytalnej w podróż, ale ona jest zrzędliwa i uwielbia ludzi na stanowiskach.

Hotel na miejscu okazuje się niezupełnie luksusowy, ale właściciel się stara. Wszyscy jakoś próbują się odnaleźć w mało sprzyjających warunków. Evelyn (wdowa z długami – świetna Judy Dench) podejmuje pracę w call center jako konsultantka szkoląca odbierających telefonów, jak się mając odnosić do starszych rozmówców. Graham odnajduje swojego ukochanego sprzed lat, ale niedługo potem umiera na serce. Muriel w końcu zaczyna pomagać roztrzepanemu Sonny’emu prowadzić hotel. Norman i Madge odnajdują partnerów. Jean wyjeżdża zostawiając swojego męża, Douglasa, na miejscu. Bardzo dobry film.

Po raz drugi pojechałam do Wiednia. Poprzednim razem byłam dwa lata temu i miasto niewiele się zmieniło. Tym razem zdołałam obejrzeć lipicany (wycieczka po stajniach i poranne ćwiczenia) . Konie są wspaniałe. Tylko w czasie wycieczki w samych stajniach nie wolno robić zdjęć koniom i dotykać zwierząt. Przewodnicy bardzo tego pilnują. Poszłam w końcu do Muzeum Historii Naturalnej przy placu Marii Teresy z mnóstwem minerałów, szkieletów i wypchanych modeli na czele z ruchomym modelem dinozaura naturalnej wielkości. Jeden dzień spędziłam na tzw. kulinarnym zwiedzaniu. Stwierdziłam, że czasami nie warto przeliczać bez przerwy euro na złotówki – choćby ze względu na inne koszty życia. Poszłam na kawę, kiełbaski i gulasz fiakra. Oczywiście zaliczyłam również zjedzenie tortu Sachera w hotelu Sacher. Mniam.

Natomiast Praga mnie trochę rozczarowała. Mnóstwo ludzi na Euro i mnóstwo badziewnych pamiątek w każdym miejscu. Jakoś w Wiedniu czy Krakowie, a nawet w Wilnie, które na razie jest głównie pielgrzymkowe ze względu na Ostrą Bramę, turyści rozłażą się po „mieście”. W Wilnie, które ma jeszcze przed sobą sporo w kwestii rozwoju ruchu turystycznego, pamiątki są nawet fajne. Nawet chusty w okolicach cerkwi i koszulki w sklepiku przy Uniwersytecie.

Wasz Lis Książkowy

Published in: on 8 lipca 2012 at 19:42  Comments (1)  

Minęły święta, mija kolejny weekend. Wczoraj Muzeum Historyczne Miasta Krakowa zorganizowało zbiór wydarzeń pod nazwą Pamiętaj z nami. Były spacery, wstęp wolny do trzech oddziałów muzeum (do Fabryki Emalii trzeba zarezerwować bilet). Trochę całej imprezie zaszkodziła pogoda, bo lało i wiało – mnie samą zaczęły w pewnym momencie boleć kolana, jak postałam 15 minut pod Kościołem Mariackim. Byłam tylko na części jednego spaceru, ale musiałam się urwać na inne spotkanie. Myślę, że wszystko by wyszło świetnie przy słoneczku.

Już za miesiąc Noc Muzeów 2012. Dwa razy byłam na Nocy Muzeów jako zwiedzająca, a w zeszłym roku byłam wolontariuszką w Pałacu Erazma Ciołka (oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie). Może w tym roku też mi się uda.

Przeczytałam książkę Adama Przechrzty Demony Leningradu. Książka fantastyczna o sekcie kanibali grasującej w oblężonym Leningradzie. Major Razumowski próbuje rozwiązać zagadkę, ale w pewnym momencie zostaje przeniesiony do Moskwy. Poza tajemniczością członków sekty śledztwo utrudnia furia Berii, jego podwładni z NKWD i rozkazy samego Stalina.

Wasz Lis Książkowy

Published in: on 15 kwietnia 2012 at 14:10  Dodaj komentarz  

Wyspa skazańców

Miałam zamieścić wpis o nowym filmie ze Stellanem Skarsgårdem, ale widziałam go przed samymi świętami i nie chciałam psuć nikomu wielkanocnego nastroju recenzją filmu o norweskim ośrodku poprawczym dla chłopców, którego akcja dzieje się w 1915 roku. Angielski tytuł to Król Diabelskiej Wyspy. Akcja dzieje się na wyspie Bastøy w kolonii karnej. Przebywają tam nastoletni chłopcy wieku do 18 lat. Na wyspę przybywa dwóch nowych – spokojny Ivar i zbuntowany Erling (bardzo dobry Beniamin Helstad), marynarz ze statku wielorybniczego. Resocjalizacja przebiega w brutalny sposób przez ciężką pracę fizyczną i bardzo surowe kary z izolatką, gdzie łóżka mają kraty zamykane na kłódkę, łącznie. Erling chce dokonać niemożliwego – uciec z tego „obozu pracy”. Dodatkowych wyzwań dokłada dyrektor (fantastyczny Stellan Skarsgård), który chce go złamać. Erling doprowadza do buntu, który zostaje stłumiony przez wojsko. W trakcie wraz z Olavem odpowiedzialnym za porządek w jego baraku próbuje uciec przez zamarznięty fiord. Bardzo dobry film godny polecenia. Przyznam się bez bicia – strasznie mi się spodobał Helstad. Zagrał twardego bohatera, który już ma za sobą przeżycia związane z bardzo ciężką pracą na statku wielorybniczym jako harpunnik. Był tak bardzo męski w porównaniu z innymi bohaterami.

Wasz Lis Książkowy

Published in: on 11 kwietnia 2012 at 19:21  Dodaj komentarz  

Wesołe jajka

Wszystkiego najlepszego

z okazji

Świąt Wielkanocnych!!!

Życzy Lis Książkowy

Published in: on 7 kwietnia 2012 at 19:01  Dodaj komentarz  

Chodźmy do małych kin. Tak szybko odchodzą

30 kwietnia 2012 r. będzie dla mnie bardzo smutnym dniem. Wtedy zostanie zamknięte kino Ars na ulicy św. Jana w Krakowie. Spędziłam tam wiele miłych chwil (chociaż ostatnio standard trochę się obniżył). Niech żyją kina studyjne i niewielkie.

Kino Pod Baranami – kino w kamienicy Pod Baranami na krakowskim rynku. Wspaniałe miejsce z mnóstwem uroku. Genialne przeglądy filmowe

Kino Mikro – kino z klimatem, które jest całe 8 miesięcy starsze ode mnie. Świetne filmy, transmisje baletów czy przedstawień teatralnych. Klimatyczna ubikacja

Wasz Lis Książkowy

Published in: on 30 marca 2012 at 16:44  2 Komentarze  

Miłość kryminalna

Przez ostatni tydzień „zaszalałam” z kupowaniem książek. Odkąd obejrzałam film Julie i Julia z Amy Adams i Meryl Streep, trochę pogrzebałam i zakupiłam My life in France (Moje życie we Francji) – Julia Child we współpracy z wnukiem swojej siostry opisała część swojego życia spędzoną z mężem we Francji. Fascynacja tej Amerykanki wychowanej na typowym amerykańskim jedzeniu, która wcześniej nigdy nie była we Francji i kuchni innej niż amerykańska spróbowała dopiero jako osoba dorosła pracując w Azji Południowo – Wschodniej dla OSS*, była bezgraniczna. Tak bezgraniczna, że w pewnym momencie Julia dostała tzw. amerykańskiego żołądka we Francji – przeciążenie układu trawiennego spowodowane nieprzyzwyczajeniem do danego rodzaju kuchni od dzieciństwa.

Teraz zakupiłam książkę Amy Powell, autorki bloga o projekcie Julie/Julia. Julie Powell porwała się na ugotowanie wszystkich przepisów z książki Julii Child, Mastering the art of French cooking w ciągu jednego roku. I udało się jej to mimo mnóstwa problemów i przeszkód po drodze – z matką, mężem, znajomymi.  W obu książkach jest mnóstwo ciepła.

Z całkiem innej beczki:

drugim tego tygodniowym zakupem jest najnowsza książka Aleksandry Marininy z cyklu o Anastazji Kamieńskiej. Jest to chyba najgrubsza ze wszystkich części cyklu – 512 stron. Na razie po prawie 100 stron pojawił się tylko Eduard Denisow, znany z innych książek mafioso, który kiedyś pomógł Kamieńskiej. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Wasz Lis Książkowy

*Office of Strategic Services (OSS), Biuro Służb Strategicznych – poprzednik CIA

Published in: on 25 marca 2012 at 07:36  Dodaj komentarz  
Tags: , , ,

J – 23 znów nadaje

Wczorajszy wieczór był sponsorowany przez znanego polskiego szpiega, Hansa Klossa. Poszłam na nową wersję przygód J – 23, który znowu zaczął nadawać. Film całkiem niezły jak na polskie warunki. Tylko ten wątek romansowy był tak kijowy, że podpórka mojego ledwo żywego storczyka ma więcej werwy. Reżyser nijak nie umiał go wpasować w resztę filmu. Świetni byli aktorzy starszego pokolenia – Olbrychski, Bończak itd., a duet Mikulski – Karewicz ukradli znaczną część filmu. Charakteryzatorzy mogli postarać się o lepszą farbę dla Tomasza Kota (jestem skłonna to wybaczyć, ale tylko raz). Wojciech Mecwaldowski zrobiony na prawie albinosa był naprawdę świetny. Jednak przed obejrzeniem filmu trzeba sobie odświeżyć wiedzę o Klossie i garść informacji z historii przynajmniej Europy z I połowy XX wieku.

Czekam na odpowiedzi na pytanie: jak Rosjanie zaopatrywali Leningrad przez 3 lata w czasie II Wojny Światowej? Tylko się wysilić samodzielnie tzn. bez użycia rzeczy typu Wikipedii,

Wasz Lis Książkowy

Published in: on 18 marca 2012 at 19:56  Dodaj komentarz  

Spacery tematyczne

Zapóźniałam się strasznie z wpisami. Końcówkę lutego zajął mi XXXI Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej Shanties 2012. Wspaniałe koncerty i mnóstwo ludzi w różnym wieku na widowni (np. pani z biegającym dzieckiem ze smoczkiem). Oscary też przemknęły szybko. Oscara dla najlepszych aktorek dostały moje faworytki – Meryl Streep dla pierwszoplanowej i Octavia Spencer dla drugoplanowej. Obie stworzyły świetne kreacje – Żelaznej Damy i wygadanej służącej z poczuciem humoru.

3 marca byłam – po raz drugi – na kolejnej odsłonie wydarzenia Tour for Feedback organizowanym przez Free Walking Tours. Tematem był Kraków Oskara Schindlera. Przewodnik zwany przez swoją koleżankę „Goblin wannabe” porównywał różnice między filmem Stevena Spielberga Lista Schindlera a prawdziwymi wydarzenia. Dowiedziałam się, że budynek, w którym teraz rezyduje Muzeum Archeologiczne, po wojnie służył jako więzienie dla m.in. Amona Goetha, komendanta KL Płaszów.

Wczoraj byłam też na transmisji baletu Korsarz w kinie Mikro. Balet opowiada o miłości między Konradem, dowódcą piratów, a piękną grecką niewolnicą, Medorą. Medora zostaje sprzadana paszy, później odbita przez piratów, a następnie trafia jeszcze do haremu paszy przez podstęp podwładnego Konrada. Na koniec wszystko kończy się szczęśliwie.

Wasz Lis Książkowy

Published in: on 12 marca 2012 at 19:40  Dodaj komentarz  

Żelazna Dama w zimie z kryminałem z Różą

Tygodnik „Polityka” – zachęcony wielkim Lata z Kryminałem – sukcesem po raz drugi wydał serię Zima z kryminałem. Tym razem pojawiły się trzy różne książki: Czarna lista carycy rosyjskiego kryminału Aleksandry Marininy, Ponad wszelką wątpliwość – włoski kryminał sądowy Gianrico Carofiglio oraz Statek Stefána Máni.

Czarna lista – 8/10

Marinina wykorzystuje w Czarnej liście motyw zabójstw w kurorcie znany z innej swojej książki, Gra na cudzym boisku z major Anastazją Kamieńską w roli głównej. Bohater znany z innych dzieł Marininy, Stasow, spędza w czarnomorskim kurorcie urlop wraz z córką Lilą na prośbę byłej żony Rity organizującej tam festiwal filmowy. W czasie imprezy g iną kolejne osoby: najpierw kandydatka do głównej nagrody kobiecej, a później jej męski odpowiednik oraz kolejni ludzie. Miejscowa milicja usiłuje ukręcić łeb sprawie i wysyła do rozwiązania młodego policjanta. Stasow pomaga mu z ukrycia, ponieważ przybysz z Moskwy jest wręcz wrogiem. Stasow nawiązuje również romans z Tanią, moskiewską literatką również spędzającą czas w kurorcie. Tania nie tylko pisze poczytne kryminały (jej książka Ukradzione sny tytułem i treścią nawiązuje do innej książki Marininy Ukradziony sen), ale jest też byłym sędzią śledczym i pomaga Stasowowi w rozwiązaniu zagadki. Tania przypomina samą autorkę, która przed pisaniem kryminałów przez 20 lat pracowała w milicji.

Ponad wszelką wątpliwość 7,5/10

Książka to włoski kryminał sądowy. Adwokat Guido Guerrieri przyjmuje kolejną beznadziejną sprawę. Jego klient jest oskarżony o przemyt 40 kilogramów kokainy z Czarnogóry. Dowody wydają się niepodważalne, ale Guido stara się przekonać sędziów do innego scenariusza niż ten przyjęty przez nich za pewnik. Co innego mówią dowody, co innego mówi oskarżony, co innego jego pierwszy adwokat Macri podejrzanie odmawiający udzielenia wyjaśnień mimo, że były klient zwolnił go z tajemnicy zawodowej w kwestiach dotyczących jego sprawy. I jeszcze przemytnik narkotyków, który był na tym samym promie co oskarżony i jego rodzina oraz niedługo przed i niedługo po arecztowaniu przebywał w tym samym czasie w tym samym hotelu co Macri. Książka jest trochę ospała.

Statek 9/10

Frachtowiec Per se wyrusza w rejs z Islandii do Surinamu wraz ze swoją dziwną załogą. Okazuje się, że na pokładzie jest Jon Karl zwany Diabłem, znany przestępca. Z powodu sabotażu statek traci kontakt ze światem i jest odcięty od radaru i nawigacji satelitarnej. Załoganci muszą walczyć ze złem, który krąży po statku. Książka trzyma w napięciu.

A teraz część filmowa:

Żelazna Dama – film o Margaret Thatcher z Meryl Streep w roli głównej. Film świetnie zagrany i wyreżyserowany. Kariera polityczna Thatcher jest pokazana jako retrospekcje z pamięci kobiety cierpiącej na demencję. Rozmawia ze swoim zmarłym kilka lat wcześniej mężem (świetny Jim Broadbent znany dla młodszych widzów z roli Horace Slughorn z Harry’ego Pottera). Rzeczy w mieszkaniu przypominają jej także dramatyczne momenty – figurka żołnierzy wojnę o Falklandy, wiadomości w telewizji – krwawo tłumione protesty górników oraz ataki terrorystyczne IRA. Podobały mi się wstawki z serwisów telewizyjnych pokazujących właśnie te dwa wydarzenia.

Róża – bardzo dobry polski film. Brutalny pokazujący okropności wojny i okresu powojennego. Tyle mogę o nim powiedzieć.

Wasz Lis Książkowy

Published in: on 18 lutego 2012 at 07:27  Dodaj komentarz